Namalować pragnę niebo,
białe schody do niego bym
mogła nimi pójść do ciebie,
lecz ciemne są noce, a
świeczkę rozwiewa wiatr.
Przez okno wyglądam by
dojrzeć światła ,światła
wspomnień tamtych dni.
Latem iskry w twych oczach,
wiosną uśmiechu z jesieni,
lecz szary widok za nim,
gdy nie ma tam ciebie.
Świat mój dawniej kolorowy
stracił barwy nadziei.
Pozostał tylko smutkiem
malowany obraz twej twarzy.
Wróć proszę, a namaluje nasz
świat kolorami tęczy...
Dla M.
